


Tak, wiem, że są nie doskonałe, ale ostatnio wszystko mi jakoś po grudzie idzie. No niby jestem optymistką, ale ileż można boksować się z losem? Kolczyki powstały w trakcie burzy emocjonalnej i takie trochę... No wiecie ;)
Apatyty, ametysty, kwarc lemon i srebro, tym razem znów w oksydzie ;)
Kobieto! Są śliczne - baza i kolorki kamyczków - piękne.
OdpowiedzUsuńpopieram opinię ew, są śliczne
OdpowiedzUsuńurocze!!! delikatne i zwiewne!!! ehhh rozmarzyłam się;-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
przesliczne!
OdpowiedzUsuńnie są doskonałe? grona i wrapki to połączenie idealne ;)
OdpowiedzUsuńNo ja wiwem :-) że są śliczne !!!
OdpowiedzUsuńPowiedz,jak Ty to robisz,ze kazde wrapki wychodza Ci tak idealnie i pieknie,ze poprostu nie mozna oczu nacieszyc?Jakis sekret masz,przyznaj sie;)Elfy czy krasnoludki zatrudniasz?
OdpowiedzUsuńA tak powaznie to slicznosci jak zwykle:)
Udane!!! A więc burza emocjonalna sprzyja twórcom (potwierdza to historia)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Heurek urocze są, delikatne i do tego kolorki śliczne. Pozdrawiam i życzę dużo optymizmu:-)
OdpowiedzUsuńAch! Świetne! Na uchu z pewnością fantastycznie wyglądają.
OdpowiedzUsuńI jakie super fotki...
Śliczniutkie i delikatniutkie te wrapki:)
OdpowiedzUsuńpiękne gronka :)
OdpowiedzUsuńWitam! Mam na imię Bożena i od nie dawna zaglądam na Twojego bloga. Bardzo podoba mi się Twoja twórczość i jeśli nie masz nic przeciwko to chętnie będę Cię odwiedzać.Chcę Cię również zaprosić na mój blog po odbiór wyróżnienia to taka tradycja blogowa przekazywania dalej.Jeśli masz życzenie mnie odwiedzić to zapraszam:)
OdpowiedzUsuńHeurku, kolczyki są boskie! :)
OdpowiedzUsuń