piątek, 2 lipca 2010

Z gronem raz jeszcze [255]




Tak, wiem, że są nie doskonałe, ale ostatnio wszystko mi jakoś po grudzie idzie. No niby jestem optymistką, ale ileż można boksować się z losem? Kolczyki powstały w trakcie burzy emocjonalnej i takie trochę... No wiecie ;)
Apatyty, ametysty, kwarc lemon i srebro, tym razem znów w oksydzie ;)

14 komentarzy:

  1. Kobieto! Są śliczne - baza i kolorki kamyczków - piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. popieram opinię ew, są śliczne

    OdpowiedzUsuń
  3. urocze!!! delikatne i zwiewne!!! ehhh rozmarzyłam się;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. nie są doskonałe? grona i wrapki to połączenie idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja wiwem :-) że są śliczne !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiedz,jak Ty to robisz,ze kazde wrapki wychodza Ci tak idealnie i pieknie,ze poprostu nie mozna oczu nacieszyc?Jakis sekret masz,przyznaj sie;)Elfy czy krasnoludki zatrudniasz?

    A tak powaznie to slicznosci jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Udane!!! A więc burza emocjonalna sprzyja twórcom (potwierdza to historia)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Heurek urocze są, delikatne i do tego kolorki śliczne. Pozdrawiam i życzę dużo optymizmu:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach! Świetne! Na uchu z pewnością fantastycznie wyglądają.
    I jakie super fotki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczniutkie i delikatniutkie te wrapki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam! Mam na imię Bożena i od nie dawna zaglądam na Twojego bloga. Bardzo podoba mi się Twoja twórczość i jeśli nie masz nic przeciwko to chętnie będę Cię odwiedzać.Chcę Cię również zaprosić na mój blog po odbiór wyróżnienia to taka tradycja blogowa przekazywania dalej.Jeśli masz życzenie mnie odwiedzić to zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń